Nasze rocznicowe wędrówki


 

 

Odbywamy je w Hamburgu, kilkakrotnie w ciągu roku, a już obowiązkowo w listopadzie. Taka nasza powinność, taki zwyczaj, kultura i płynąca z serca potrzeba. Pielęgnujemy to od wielu lat i przekazujemy potomnym jako moralną zasadę i normę szlachetnego postępowania. W tym wielkim hanzeatyckim mieście piekło wojennych doświadczeń dotknęło naszych rodaków z niespotykanym okrucieństwem . Martyrologia tysięcy Polaków w latach II wojny przybrała tu właśnie rozmiary niebywałe i nie może być zapomniana. Takie rocznice jak tegoroczna obligują do przypominania ludzi, wydarzeń i miejsc, do wspomnień, modlitw i refleksji nad istotą zła.
Każdego roku 1 września Polacy przybywają na teren obozu koncentracyjnego Neuengamme pod Hamburgiem. Tak jest od wojny. Dwadzieścia lat temu, 1 września 1999 roku odsłonięto nareszcie pomnik poświęcony straconym w obozie Polakom. Była to doniosła uroczystość w której wziął udział ówczesny konsul generalny RP w Hamburgu Mieczysław Sokołowski, a także senatorowie RP: prof. Dorota Symonides i wybitny pisarz Andrzej Szczypiorski, także duchowni z księdzem Janem Sliwańskim, z Polskiej Misji Katolickiej, duchowni niemieccy, przedstawiciele władz Hamburga, polonijni działacze, byli więźniowie i liczna Polonia.
W lutym 2000 roku obok granitowego monolitu ( autorstwa zamieszkałego od czterdziestu prawie lat w Hamburgu polskiego rzeźbiarza Jana de Weryhy Wysoczańskiego ) umieszczono tablicę informacyjną w języku niemieckim, angielskim, francuskim i polskim.


Na tle znanego zdjęcia przedstawiającego wyprowadzanie cywilnej ludności Warszawy po kapitulacji w Ożarowie 2 października 1944 widnieją słowa:
„ Pamięci deportowanych z Powstania Warszawskiego 1944. 1 sierpnia 1944 wybuchło w Warszawie na rozkaz władz Polski podziemnej zbrojne powstanie, prowadzone przez Armię Krajową i wspierane przez ludność cywilną. Miało ono na celu oswobodzenie stolicy Polski spod okupacji niemieckiej jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej. Po 63 dniach (1.8. – 2.10.194 ) zaciętych walk powstanie Warszawskie zostało zdławione. Za wolność Polski oddało życie 18 000 żołnierzy i ponad 150 000 cywilów. Dziesiątki tysięcy deportowano do obozów koncentracyjnych w Niemczech, w tym około 6 000 do Neuengamme i jego podobozów . Łączna liczba polskich więźniów w Neuengamme i jego podobozach wynosiła 17 000 mężczyzn, kobiet i dzieci, w tym wiele Zydówek i Zydów. Liczbę ofiar śmiertelnych wśród polskich więźniów Neuengamme szacuje się na 7 500. Pierwszych polskich więźniów przywieziono do obozu Neuengamme już w 1940. W 1941/42 stanowili oni najliczniejszą grupę narodowościową. Pomnik powstał z inicjatywy Związku Polaków w Niemczech, popartej przez środowisko polskie ( Polonia ) w Hamburgu, w 60 – tą rocznicę wybuchu II wojny światowej. Twórcą pomnika jest artysta rzeźbiarz Jan de Weryha Wysoczański.
Wspomniany pomnik wykonany ze strzegomskiego granitu przemawia niezwykłą koncepcją, której prostota przywołuje liczne skojarzenia i bolesne refleksje. Jest to dzieło, które zapada w pamięć, niesie niepokój a także wyciszenie i zastanowienie nad życiem, trwaniem, przemijaniem.

 

 

 

Hamburska Polonia każdego roku w dniu 1 sierpnia w „Godzinę W” czci uroczystą modlitwą i złożeniem wieńców pamięć siedemnastu powstańców – jeńców wojennych (Kriegsgraeberstaette Polnischer Wiedertstanskaempfe ) na cmentarzu Neuer Friedhoff w hamburskiej dzielnicy Harburg (Bremer Str 236) Groby tych młodych chłopców stale wzruszają z jednakową siłą, przypominając, że ze zburzonej Warszawy trafili do komanda pracy przymusowej na Veddel i podczas bombardowania przyległego Wilhelmsburga nie pozwolono im skorzystać z przeciwlotniczych schronów.

 

 

Wszyscy polegli w tym samym dniu - 22 marca 1945 roku. Mieli niewiele ponad dwadzieścia, niekiedy trzydzieści lat i heroiczne czyny za sobą; walczyli o godność, honor, o prawo do istnienia w sponiewieranej, udręczonej Polsce. Umrzeć im przyszło z dala od Ojczyzny. Przez lata przychodzili na ten cmentarz towarzysze ich młodzieńczego zrywu, zamieszkali w Hamburgu powstańcy z mecenasem Wincentym Broniwojem - Orlińskim i Maksymilianem Pelcem – współtwórcami rocznicowych uroczystości. Teraz młodsze pokolenie kultywuje tradycje ufając, że życie wówczas ma sens, gdy o wielkie ociera się cele, gdy nie idzie w zapomnienie nasza historia, tradycja i obyczaje.
W tych trudnych i jakże przykrych wędrówkach po Hamburgu nie sposób ominąć Ohlsdorfu- ogromnego cmentarza na którym wśród setek grobów kwatera polskich robotników przymusowych. Tam w dniu 1 listopada płoną, jak nigdzie w tym miejscu, setki zniczy i niejedna łza z oczu płynie. Stajemy przed mogiłami tych, co na obcej zmarli ziemi wycieńczeni przymusową pracą, samotni, udręczeni lecz niepokonani. Pamięć i cześć dla tych bohaterów! Oni także tworzyli karty naszej heroicznej, polskiej Iliady
W dzielnicy Bergedorf przy Schleusengraben został 21 września 2012 odsłonięty pomnik Ofiar Nazizmu - przymusowych robotników, w tym licznej grupy Polek i Polaków zaprojektowany przez wybitnego rzeźbiarza, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku Jana de Werychę – Wysoczańskiego. Monument niesie przesłanie: „Zło nie może zostać zapomniane” Jest wyrazem hołdu, pamięci i najwyższego uznania dla tych, którzy w latach 1939 - 1945 stracili zdrowie i życie pracując niewolniczo dla III Rzeszy. W samym Hamburgu zatrudnionych było ponad 500 tysięcy kobiet, mężczyzn i dzieci (10% stanowili Polacy). Niektórzy jeszcze żyją i choć nie zatarły się wspomnienia tych traumatycznych lat, nie noszą w sobie nienawiści, jedynie pytanie: dlaczego tak się stało?
I tu jeszcze jedna tragiczna historia . O jej upamiętnienie zabiegał konsul Andrzej Kremer, Ten właśnie, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Dzięki jego zaangażowaniu przy Poppenbuetteler Hauptstrasse 46 w Lernot Natur Hohenbuchen odsłonięto tablicę upamiętniającą Andrzeja Szablewskiego. Ten młody, zaledwie 28 – letni chłopak – przymusowy robotnik został bezlitośnie skazany na śmierć za kontakt z Niemką, za kilka życzliwych i przyjaznych wobec niej gestów. Tragedia bez precedensu – dramat wspólnej polsko – niemieckiej historii. Fundacja Polsko - Niemiecka Pamięć i Pojednanie stara się dokonać historycznego rozrachunku i rozwiązania bolesnych problemów w imię wybaczenia i zrozumienia. Jest to przecież warunek i istota dobrosąsiedzkich, poprawnych stosunków obu naszych
narodów. Młode pokolenie rozumie to najlepiej. Nie rozbudzajmy w nich wrogości, uczmy naszej historii i wybaczania.
Polskim hamburczykom, zwłaszcza młodzieży dobrze znany jest Bullenhuser Damm. To miejsce makabrycznej zbrodni dokonanej niemal w przededniu zakończenia tej najstraszniejszej z wojen. Wydarzenia miały miejsce 21 kwietnia 1945 roku. W piwnicach tamtejszej szkoły dokonano zbrodni na dzieciach pochodzenia żydowskiego, wywiezionych z KZ Auschwitz – Birkenau do podhamburskiego obozu Neuengamme, a potem na przedmieścia Hamburga do dzielnicy Rothensburgort. Czternaścioro z dwudziestoosobowej grupy miało polskie obywatelstwo.
Znajdująca się w budynku szkoły noszącej imię Janusza Korczaka ekspozycja, a także przyległy doń „Różany Ogród” z medalionami ku ich pamięci i czci przybijają nieopisanym smutkiem. I tak błądzimy wśród tablic, pomników i krzyży. Nie ma w nas nienawiści, ale jest pogarda dla sprawców zbrodni. Tej nie zdoła nic zniweczyć.
Niech więc 80 – ta rocznica tej najstraszliwszej z wojen niesie przestrogę, a także naukę. My zaś, w tych wędrówkach po miejscach bolesnych i przykrych pielęgnujmy pamięć, przekazujmy ją młodym, bo taka nasza kultura i powinność.

 

Jan de Weryha - Wysoczański


red.