Pełnometrażowy film dokumentalny „Czwarta dzielnica”

POTĘGA EMIGRACJI. Pełnometrażowy film dokumentalny „Czwarta dzielnica” („The Fourth Partition”) to opowieść o czterech milionach polskich imigrantów, którzy w latach 1870-1920 przybyli do USA. Autorzy filmu pokazują życie przybyszów, którzy nie znając języka i realiów Nowego Świata, zatrudniali się w hutach, stalowniach i rzeźniach, wykonując najpodlejsze, najniżej płatne, często niebezpieczne prace.

.

 

Oglądamy przestrzeń, w której zamieszkali emigranci, tworząc wspólnotę w rejonach miasta, którym – wbrew ustalonemu podziałowi urbanistycznemu – nadawali nazwy polskich parafii (Stanisławowo, Trójcowo, Helenowo) i tworzyli zręby swej maleńkiej ojczyzny, tytułowej „Czwartej Dzielnicy”. Historycy i dziennikarze polonijni, narratorzy filmu, zastanawiają się nad źródłami tej szczególnej siły społecznej i politycznej chicagowskiej Polonii, która skutkowała nie tylko aktywnym udziałem w samorządach lokalnych i władzach miejskich oraz stowarzyszeniach bratniej pomocy, ale również stworzeniem zaczątków własnej struktury militarnej – „Błękitnej Armii” gen. Józefa Hallera.

 

 

„Czwarta Dzielnica” została zrealizowana przez dwóch młodych filmowców: Adriana Prawicę (1980) i Rafała Muskałę (1985).

 

Rafał Muskała: Pochodzę ze Śląska. Studiowałem w Krakowie. Emigracja była świadomym wyborem. Stany Zjednoczone dały mi możliwość rozwoju. Jednak nie zapominam o swoich korzeniach. Mam stały kontakt ze znajomymi w Polsce i na bieżąco śledzę wydarzenia w kraju.

Adrian Prawica: Urodziłem się w Łodzi. Jako dziesięciolatek znalazłem się w Stanach Zjednoczonych. W jeden dzień mój świat diametralnie się zmienił. To był wielki szok. Przez długi czas trudno było z nim się pogodzić, bo pamięć życia w Łodzi, była bardzo silna.

 

 

 

 

 

 

Gdzie leży Czwarta Dzielnica?

R.M.: Tytuł filmu odnosi się do czasów, kiedy Polski nie było na mapie świata. Kraj podzielony przez trzech zaborców zniknął jako obszar, jednak ludzie wciąż byli Polakami. Wielu z nich wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych, szczególnie na przełomie XIX i XX wieku. W Chicago funkcjonowały polskie sklepy, była wydawana prasa w języku polskim. Ludzie na co dzień mogli się czuć trochę jak w domu, mimo tego, że mieszkali po drugiej stronie oceanu. Ta wspólnota i obszar, który tworzyli, to właśnie tytułowa „Czwarta Dzielnica”. Film przedstawia chronologicznie dzieje polskiej emigracji w Stanach Zjednoczonych. Każda część filmu prezentuje inny epizod historyczny związany z inną przestrzenią Chicago.

A.P.: Istniało wiele różnych przyczyn, które złożyły się w całość i pozwoliły na tak ogromną emigrację. Ekonomia, polityka, technologia, kultura – to wszystko miało wpływ na nasze przybycie do Ameryki. Statki parowe i europejskie linie kolejowe w połowie XIX wieku umożliwiały podróż przez ocean, która wcześniej była bardzo długa i niebezpieczna. Pamiętajmy, że stan gospodarki w Polsce zmuszał wielu rodaków na szukanie innych sposobów na utrzymanie siebie i swoich bliskich. W Polsce ziemia była droga i prawie w ogóle niedostępna. Dlatego szanse na dobry zarobek i polepszenie swoich warunków życia były bliskie zeru. Z drugiej strony mamy Amerykę, która się rozwijała i potrzebowała wielu ludzi do pracy. Firmy amerykańskie wysyłały więc swoich reprezentantów do Europy, którzy promowali Stany Zjednoczone i szukali chętnych do pracy. Niektóre z nich płaciły nawet za bilet do Ameryki. Wydawało się więc to, spełnieniem marzeń – kraj w którym człowiek był ograniczony jedynie swoimi umiejętnościami. Stany Zjednoczone jako demokratyczny kraj oferował możliwości, których w Polsce nie było. Wolne wybory, osobiste prawa, edukację, możliwość praktykowania swojej wiary i kultury. Polacy więc zaraz po przyjeździe odkryli, że w Chicago można żyć jak Polak w polskiej społeczności. .Można było swobodnie rozmawiać w swoim języku na ulicy, w restauracji czy w kościele. Można było bez żadnych obaw kształcić swoje dzieci. To było niesamowicie ważne.

Który historyczny epizod z dziejów amerykańskiej emigracji, Panów zdaniem był najbardziej dramatyczny?

R.M.: Wiele momentów w historii polskiej emigracji w Stanach Zjednoczonych może przyprawić o dreszcze. Jednym z najbardziej okrutnych miejsc były z pewnością masarnie na południu Chicago, gdzie pracowało tysiące Polaków. Ogromne budynki, w których śmierć ponosiło dziesiątki tysięcy zwierząt każdego dnia. Smród unosił się w powietrzu cały czas. Czuć go było nawet w domu. Z podłogi w masarniach parowała rzeka ciepłej krwi. Fabryki były nieogrzewane. W pracy, którą trzeba było wykonywać często kilkanaście godzin dziennie nieustannie słychać jęki konających zwierząt. O czymś takim można zapomnieć, wychodząc z pracy. To było z pewnością bardzo dramatyczne i przerażało każdego bez względu na to, czym zajmował się w Polsce.

O „Błękitnej Armii” w Polsce wiedzą tylko historycy. W Panów filmie to ważna sekwencja.

A.P.: Błękitna Armia jest ważną częścią historii Polaków w Ameryce ponieważ pokazuje, że jako Polacy jesteśmy w stanie walczyć o naszą ojczyznę z każdego kąta świata. Pamiętajmy, że w czasie I Wojny Światowej Polacy przybywali już do Ameryki przez ponad 40 lat. Ochotnicy, którzy zapisywali się do wojska nie byli więc nowo przybyłą emigracją, ale często trzecią lub czwartą generacją Polaków. Młodzi potomkowie, których dziadkowie i pradziadkowie przybyli do USA. To właśnie oni zakładali mundur i oddawali swoje życie za Polskę. To jest niesamowity rozdział polskiej historii Ameryki, jak również część historii nas jako Polaków.

Jaki był emocjonalny powód zajęcia się tematem emigracji polskiej?

R.M.: Chcieliśmy pokazać nieopowiedzianą historię. Pokazać trud i emocje, jakimi kierowali się polscy emigranci w Ameryce. Z czym się zmagali i jak wyglądało ich codzienne życie w czasach największego wzrostu gospodarczego USA na przełomie XIX i XX wieku.

W filmie oglądamy unikatowe materiały archiwalne. Proszę opowiedzieć, jak Panowie do nich docierali.

A.P.: Materiały użyte w filmie nie były łatwe do zdobycia. Szukaliśmy ich po całych Stanach. Odbyliśmy wiele podróży. To była żmudna, ale bardzo interesująca i inspirująca praca. Szukaliśmy w polskich i amerykańskich muzeach, w Związkach Historycznych. Wiele z tych filmów, fotografii, nigdy wcześniej nie były publikowane. Znaczna część dokumentów pochodzi z prywatnych kolekcji.

Jak długo trwała dokumentacja filmu?

R.M.: Pierwsze pomysły na stworzenie „Czwartej Dzielnicy” pojawiły się już na początku 2010 roku. Ten film, to cztery lata naszego życia.

Komentatorami w filmie są amerykańscy historycy polskiego pochodzenia. Proszę ich przedstawić.

R.M.: To znawcy historii emigracji, znawcy przeszłości Chicago: Dominic Pacyga (Columbia College w Chicago) pasjonat historii emigracji. Góral z pochodzenia, były pracownik hut stali na południu Chicago; Donald Pienkoś (Uniwersytet Wisconsin w Milwaukee.) historyk, autor wielu książek poświęconych historii polskiej emigracji w USA; Daniel Pogorzelski – historyk, wiceprezes Towarzystwa Historycznego Północno-Zachodniego w Chicago i przewodnik po historycznych dzielnicach tego miasta; Piotr Domaradzki – pisarz, eseista, dziennikarz i działacz polonijny, były redaktor naczelny „Dziennika Związkowego” największej polskojęzycznej gazety w Chicago; Victoria Granacki – autorka książki „Chicago’s Polish Downtown”, dyrektor Granacki Historic Consultans, firmy poświęconej zachowaniu zabytkowych budynków; Jan Loryś – historyk, były dyrektor Muzeum Polskiego w Ameryce; James Pula – profesor historii, wykładowca na Uniwersytecie Purdue w Indianie, Prezydent Polish American Historical Association oraz Rod Sellers – dyrektor „Chicago Southeast Historical Society”.

„Styl polskich katedr” - co znaczy ten termin w amerykańskiej architekturze? Czy to jedyny materialny dowód wpływu polskiej emigracji na amerykański styl życia?

R.M.: Polacy mają ogromną tradycję budowania kościołów w Stanach Zjednoczonych. Budowali je na styl polskich świątyń ponieważ to przypominało im dom. „Styl polskich katedr” odnosi się więc do monumentalnego budownictwa sakralnego z licznymi zdobieniami. Kościoły te robiły ogromne wizualne wrażenie, szczególnie na Amerykanach. Wiele z nich pozostało do dzisiaj i służy nie tylko Polonii, ale również właśnie Amerykanom. To oczywiście nie jedyny wpływ polskiej kultury na amerykańską. Bardzo głęboko zakorzeniliśmy się z naszą kuchnią. Polska kiełbasa, czy pierogi znane są w każdym zakątku Ameryki. Nie sposób pominąć również polskiego alkoholu, który stał się częścią amerykańskich imprez, a nawet wszedł do kanonu wielu piosenek. Nasz wpływ kulturowy jest więc bardzo istotny i zauważalny w amerykańskim stylu życia.

Jakby Pan określił profil współczesnego polskiego emigranta?

R.M.: Nie sposób jest określić profilu współczesnego emigranta, ponieważ jest tyle historii ludzkich, ilu emigrantów. Każdy przybył z innym bagażem doświadczeń i dla każdego ta emigracja ma inne znaczenie. Łączy nas jednak na pewno tęsknota do ojczyzny. Emigranci różnią się od siebie w zależności nawet od miasta, w którym mieszkają. Wielu z nas na obcej ziemi obchodzi polskie święta i kultywuje polskie tradycje. Wielu również opowiada i promuje Polskę wśród zagranicznych znajomych, którzy czasem mają ograniczone, bądź stereotypowe wyobrażenia na temat kraju nad Wisłą.

Z filmu wynika jak poważny wpływ na politykę amerykańską mieli polscy emigranci. Jak jest teraz?

A.P.: Polonia w Ameryce zmieniła się przez ostatni wiek. Nic przecież nie trwa wiecznie. Pamiętajmy, że celem Polaków sprzed 100 lat było pomóc odzyskać polską niepodległość. Namawiały do tego również polskie stowarzyszenia bratniej pomocy. Po zdobyciu wolności niektórzy wrócili do kraju, ale większość została w Stanach Zjednoczonych. Życie toczy się dalej. Dzisiejsza Polonia nie musi już walczyć o niepodległość. Dlatego myślę, że ich celem jest po prostu jej utrzymanie. To jednak nie oznacza, że nie potrafilibyśmy się zmobilizować ponownie. Jestem przekonany, że gdyby sytuacja tego wymagała, to wszystkie organy pomocy jeszcze raz by się odnowiły – tak jak w czasie II Wojny Światowej czy w czasach Solidarności. To mówi coś o nas jako o Polakach. Nieważne, czy to Chicago, Londyn, czy Sidney – w każdym z naszych serc jest Polska. I to nas wszystkich łączy.

Jak przyjmują film polscy widzowie w Stanach Zjednoczonych?

A.P.: W czasie dziesiątków pokazów „Czwartej Dzielnicy” spotkaliśmy się z tysiącami osób. Reakcje były najróżniejsze, ale łzy i współczucie dla cierpienia ojców, pojawiały się po każdej z prezentacji. Podczas tych spotkań zawsze pada wiele pytań. Czasem wywiązują się naprawdę gorące dyskusje. Odczuwamy też radość z faktu, że powstał taki film, że ktoś wreszcie opisał tę nieznaną historię. Czujemy ogromną wdzięczność. Bardzo nas to cieszy.

Dziękuję za rozmowę.

NA FILM DOKUMENTALNY „CZWARTA DZIELNICA” ZAPRASZAMY WE WTOREK 11 LISTOPADA O GODZ. 17.25 (CET – BERLIN, PARYŻ) NA ANTENĘ ITVN.

Rozmawiała Aleksandra Czernecka

 

Adrian Prawica – urodzony w 1980 roku w Łodzi. Wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w wieku dziesięciu lat. Absolwent Uniwersytetu Loyola w Chicago. Rozpoczął swoją przygodę z kamerą w wieku 25 lat. Jego materiały dziennikarskie i reklamowe są emitowane na międzynarodowych kanałach telewizyjnych. Specjalizuje się w operowaniu kamer szybkiej rejestracji Phantom Flex oraz kamer RED.

Rafał Muskała - urodzony w 1985 roku w Tychach. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna. W czasach studenckich działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów, organizator zimowisk i turystycznych wycieczek. W latach 2004-2006 współpracownik gazety studenckiej „SMS”. W 2007 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i na stałe zamieszkał w Chicago. Od 2012 roku dziennikarz i reporter chicagowskiego Radia Deon, autor cyklu filmowo-muzycznego „Sławni-niesławni”. Współzałożyciel polskojęzycznego portalu informacyjnego radiodeon.com. Od 2013 roku redaktor i wydawca. W wolnym czasie wielbiciel roweru górskiego oraz motoryzacji.

 

Materiały TVN, FOTO AMERYKA FILM LLC